The Amazing Spider-Man #172
Numer: The Amazing Spider-Man #172
Tytuł: The Fiend from the Fire!
Wydawnictwo: Marvel Comics 1977
Data wydania: Wrzesień 1977
Scenariusz: Len Wein
Rysunki: Ross Andru
Tusz: Frank Giacoia
Kolory: Glynis Wein
Litery: John Costanza
Okładka: Ross Andru
Redaktor: Len Wein
Cena: $0.30
Przedruk PL: Brak
Streszczenie
Spider-Man ściga Rocket Racera na Wall Street. Młody przestępca przysparza Pająkowi nie lada kłopotów, jednak koniec końców Spidey jest górą, a Rocket Racer zostaje przekazany policji. Tymczasem Harry Osborn spędza urocze chwile razem z Liz Allen. Kiedy dziewczyna żegna się z narzeczonym, okazuje się, że w jej mieszkaniu czeka nieoczekiwany gość.
Trochę później, kiedy Harry spotyka się z Peterem w kawiarni, aby prosić go o zostanie jego drużbą, obaj są świadkami, jak Liz w pośpiechu i nie zważając na ich wołania, zamawia taksówkę i odjeżdża w niewiadomym kierunku. Peter pociesza przyjaciela, że pewnie Liz załatwia jakieś sprawy związane z ich ślubem.
Jakiś czas później Peter odwiedza Jamesona i przekazuje mu zdjęcia z potyczki Spider-Mana z Rocket Racerem. Po chwili do Daily Bugle przychodzi Marla Madison, przez co Jonah wydaje się być cały w skowronkach. Wyprasza Parkera z biura i szarmancko wita się z doktor Madison. Gloria i Robbie tłumaczą Peterowi zachowanie ich szefa. Sielankowy nastrój przerywa telefon z komisariatu policji.
Okazuje się, że to Liz Allen, która została zatrzymana, kiedy kradła lekarstwa ze szpitala. Dziewczyna nie chce zdradzić, dlaczego to zrobiła. Spider-Man rozpoczyna śledztwo. Kiedy dociera do mieszkania Liz, dostrzega na podłodze wytopione odciski stóp. Pająk zmierza do szpitala Newhope Memorial Hospital. W końcu udaje mu się dopaść tajemniczą postać, która odwiedziła Liz i zmusiła ją do kradzieży. Mężczyzną okazuje się przyrodni brat Liz – Molten Man.
Dochodzi do walki, której zwycięzcą zostaje Raxton. Kiedy Pająk uwalnia się spod gruzów, zamiast Molten Mana dostrzega dwóch policjantów mierzących do niego z pistoletów.
Recenzja
Całkiem dobry numer, który zasłynął wprowadzeniem do uniwersum Marvela jednego z najbardziej kiczowatych superłotrów, jakich widział komiksowy świat. Rocket Racer, pospolity złodziejaszek w kostiumie techno na skateboardzie, który potem stał się superbohaterem, przeszedł do historii w negatywnym tego słowa znaczeniu.
Osobiście nie odczuwam wobec Rocket Racera jakieś szczególnej antypatii, niech sobie będzie. Ponadto pojawia się tylko na początku numeru, a potem przechodzimy do znacznie lepszej części komiksu, w której dalej rozwija się wątek Harry/Liz i ich tajemniczego obserwatora.
Powrót starego przeciwnika, który rzekomo zginął w The Amazing Spider-Man #133. Kłopoty prawne Liz Allen. Prośba Harry’ego do Petera w sprawie ślubu. Końcowy pojedynek w szpitalu. I na rozbawienie zakochany Jameson. Można temu numerowi wybaczyć występ Rocket Racera. 4,5 pajączka.
Ocena: